MAX CAVALERA


14 lat z Sepulturą

Sepultura powstała w roku 1983 z inicjatywy Maxa oraz Jego brata Igora. To oni byli trzonem tej grupy, przynajmniej z początku, bowiem później Sepultura stanowiła jedność, ale o tym poniżej. Jedność jednością, ale co by nie mówić - to Max robił w zespole najwięcej, On był liderem i kompozytorem tekstów (choć parę napisanych zostało przez inne osoby). Dokonał naprawdę sporo, gdyby nie Max to nie wiadomo jak wyglądałaby popularność Sepultury dzisiaj, co nie oznacza, że reszta była tylko wykonawcami. Nie chcę niczego Im ujmować, dlatego trzeba powiedzieć, że reszta też dużo na sukces pracowała. Do albumu Arise (1991) muzyka Sepultury była ostra, cieżka i hałaśliwa. Jednak kolejny album, Chaos A.D., stylem zupełnie różnił się od reszty. Nie mam jednak zamiaru opisywać historii zespołu, bo o tym w innej rubryce. Chodzi tu o zmianę jakiej doznał Max. Po nardzinach Zyona stał się innym człowiekiem, co sam przyznaje. I pewnie to miało wpływ, iż album jest w tak innym stylu, porusza inne problemy i td. A otwiera go odgłos bicia serca syna Maxa. Na Roots da się usłyszeć plemienne klimaty. Nie jest to tylko pomysł Maxa, ale całej czwórki. Jednak po rozstaniu się i Sepultura i Max w Soulfly ciągle czerpie coś z muzyki etnicznej. A jak do rozstania doszło? Poszło mniej więcej o to, że Glorii, żonie Maxa, która była managerką Sepultury skończył się kontrakt z zespołem. Gdy chciała go przedłużyć Igor, Andreas i Paulo nie zgodzili się na to. Spór dotyczył jedynie tej sprawy - na scenie i poza nią nie można było dostrzec jakichkolwiek animozji. Niestety, o to się pokłocili i Max opuścił zespół.


Soulfly

Po opuszczeniu Sepultury Max nie był w najlepszej formie, czemu trudno się dziwić. Na szczęście postanowił dalej grać i tworzyć muzykę, robić to co lubi. I decyzję podjął w naprawdę krótkim czasie po odejściu. Takim oto sposobem założony został zespół o nazwie Soulfly. O ile w Sepulturze był On głównym twórcą, to pierwszy album jest chyba w całości tylko Jego zasługą. Reszta muzyków z zespołu jest jakby wykonawcami, choć Max wcale nie chce, aby mówiono o tym jako o solowym projekcie, lecz jako normalnej grupie. Na powrót do poprzedniego zespołu raczej się nie zapowiada... Max nie złości się, że Igor, Andreas i Paulo używają ciągle starej nazwy. Powiedział, że dla niego to już nie jest Sepultura. Zapewne wielu sobie pomyśli, że gada tak bo odszedł, ale nie jest to prawdą, bowiem gdy jeszcze był w tym zespole mówił. Jednak nie zabrania im grania pod tym szyldem, wykonywania starych utworów, napisanych w dużej mierze przez Niego (ale jeszcze raz podkreślam - reszta też sporo robiła). To nie miałoby sensu.


Z innej beczki

Teraz będzie parę faktów i słów kilka z innej dziedziny. Max urodził się 4 sierpnia 1969 w Belo Horizonte w Brazylii. Pełne Jego presonalia to Massimiliano Antonio Cavalera. Jego ojciec był ambasadorem Włoch w Brazylii, zmarł gdy Max miał 9 lat. Ma dwójkę dzieci - Zyona i Igora Amadeusa. W którymś tam roku ożenił się z Glorią Bujnowski, która miała dwóch synów z poprzedniego małżeństwa (Dana Wells i Ritchie). Bardzo się z Maxem polubili.
W sierpniu 1996 Dana Wells zginął w wypadku samochodowym. Max i Gloria podejrzewają, że nie był to zwykły wypadek, tylko morderstwo. Niektórzy coś plotkowali o porachunkach gangów czy coś podobnego. Max powiedział, że Dana normalnie był Jego pasierbem, ale duchowo byli jak bracia. Teledysk do Attitude dedykowany jest pamięci Dany.


Jako muzyk

Max od początku był głównym kompozytorem i autorem tekstów w Sepulturze. Z początku dotyczyły one trochę mrocznej tematyki, ale teraz Max jest zupełnie innym człowiekiem, a co za tym idzie, inne są też teksty. Dużą zmianę przeszedł po narodzinach Zyona, swojego pierwszego syna. Można to dostrzec lukając na albumy Arise i Chaos A.D. - znacznie różnią się od siebie, nie tylko stylem, ale również i słowami. Na Chaosie dużo więcej jest tekstów o problemach które nękają współczesnego człowieka.
Po wyrzuceniu z Sepultury, jeszcze zanim założył obecną grupę, wystąpił na albumie Deftones Around The Fur. Razem z Chino śpiewa w utworze Headup, traktującym o śmierci Dany. Już tam słychać jak krzyczy "Soulfly". Później powstał zespół o takiej właśnie nazwie jak ktoś jeszcze się nie zorientował. Ogólnie od początku kariery M.C. do tego momentu widać wieeeeelką zmianę. Ale co się dziwić. Wtedy używał przydomku Max Possesed, miał 16 lat, teraz lat ma 32, a ostatnia płyta Soulfly jest właściwie o Nim. Bardzo szczera, o czym można było się przekonać czytając artykuły w Metal Hammerze na przykład.
Nie będę tu się za bardzo rozpisywał dlaczego tak uwielbiam Maxa, powiem tylko że MIĘDZY INNYMI przez świetny głos. Głos ma bowiem bardzo nieprzeciętny, charakterystyczny. Takie utwory jak np. Bring It czy Cut-throat bardzo mnie się podobają ze względu na wokal przede wszystkim - w obu Max dużo nawija i gdyby wykonywał to kto inny, byłyby to zupełnie inne utwory. Zresztą nie tylko te, chyba wszystkie.
Max kuma się z Chino Moreno z Deftones. Nie wiem czy już pisałem w którymś miejscu tu na stronie dlaczego, trudno, najwyżej się powtórzę. Otóż kiedyś Dana Wells przyszedł na koncert Deftones i po występie podszedł do nich, został odarowany różnymi gadżetami. Później przysłał im video, gdzie Zyon poubierany był w te właśnie gadżety. No i tak to się zaczęło własnie. Jest wiele zespołów, które się lubią i zapraszają się gościnnie i tak dalej, ale nie chce mi się o tym wszystkim pisać.


Max i policja

W 1999 Max wniósł oskarżenie przeciw władzom miasta Atalanta oraz policji z tego miasta. Zażądał odszkodowania w wysokości zaledwie miliona dolarów. Poszło o to, że policja chamsko potraktowała Maxa na i po koncercie Atalancie. Ochroniarze podczas występu brutalnie traktowali fanów, wtedy Max przerwał koncert i powiedział, że na Jego koncertach nikt nie może być bity. Wtedy jakiś dupek w mudndurze wyprowadził Go ze sceny do garderoby. Kazano Mu wyjść z powrotem na scenę i przeprosić. Przeprosiny zostały zatem wymuszone, choć praktycznie nie wiadomo czemu te szmaty kazali się przepraszać, skoro to oni byli winni. Ale na tym się niestety nie skończyło. Po koncercie zatrzymany został samochód Maxa, musiał wysiąść, gdyż grożono Mu bronią. Założono Mu kajdany i zaprowadzono znów do miejsca występu (The Tabernacle), co gorsza - na oczach żony i dzieci oraz fanów! Tam znowu wymuszano przeprosiny dla debili z ochrony. Widać nie tylko u nas w policji pracują cioty i zjeby. Oprócz okrągłej sumy pieniążków, Max zażądał też przeprosin zespołu oraz fanów przez różnych szefów z Atalanty. Chodziło jednak nie o forsę, tylko... "chodziło o szacunek. Bardzo mnie dotknął sposób, w jaki mnie potraktowano. Jest takie stare powiedzenie, że lepiej umrzeć stojąc, niż żyć na kolanach. Wyznaję taką zasadę w swoim życiu. Musiałem walczyć za to, w co wierzę. To było nadużycie władzy z ich strony na oczach mojej rodziny, żony i dzieci. Nie musieli mnie tak traktować, popychać, szarpać. To było okazanie przewagi, siły. Chciałem szacunku i otrzymałem list z odpowiedniego departamentu, w którym przeproszono mnie za to, co się wydarzyło. I mam to co chciałem - przeproszono mnie.".
Nie był to pierwszy incydent z udziałem policji i Maxa. Może ktoś kojarzy, co słychać przed utworem The Song Remains Insane na pierwszej płycie Soulfly. Są to takie wiadomości radiowe, mówiące o tym, że Max został aresztowany. Było to w 1994 roku, a tutaj powodem aresztowania była brazylijska flaga z logo zespołu, czyli charakterystycznym S Sepultury. Niestety szczegółów nie znam, w każdym razie flagę tą trzymali Max i Igor, a aresztowano tylko Maxa...


No i ta szczerość

Przyznać trzeba, że szczerości Mu nie jest brak. Ot, tak na przykład wytłumaczył mocne teksty z Primitive : "Codziennie spotykam się z masą przeróżnego gówna i w chwili, gdy potrzebuję wówczas dźwięków, łapię za te najbardziej agresywne, jakoś podświadomie. Podobnie jest ze słownictwem, bowiem, jak zauważyłeś, na Primitive pojawia się sporo wulgaryzmów w tekstach. Dla mnie krótkie słowo 'fuck' ma swój sens i swoją wymowę, to dla mnie naprawdę ważne słowo. W chwili gdy je wypowiadam, czuję, że to coś normalnego, naturalnego. Nigdy się nad tym nie zastanawiałem, ale gdy chcę komuś powiedzieć 'pieprzę to', to po prostu mówię. Na Primitive znalazło się sporo tego typu mocnych, konkretnych sloganów, nie bawię się w upiększanie, bo jeśli coś jest gównem, to śmierdzi i nic tego nie zmieni. Uwalniam swój gniew i swoją dezaprobatę w sposób zupełnie naturalny, nie zastanawiąjąc się, czy będzie to nietaktem czy też nie. Teksty, które są silnym elemantem tej płyty, często dotyczą negatywnych doświadczeń, jednak mają służyć temu, by obrócić je w coś pozytywnego, być może są w stanie dawać pewne wskazówki co do tego, by wasze życie nie stało się gównem. Sporo w nich mowy o przyjaźni, partnerstwie i zdradzie... Wiesz, mógłbym o tekstach opowiadać bardzo długo, bowiem każdy z nich różni się od pozostałych. Różnią się niemal wszystkim, nastrojem, tematem, strukturą i słownictwem, gdybym miał opisać i objaśnić każdy z nich, musielibyśmy mieć dwa razy więcej czasu.". Ładnie, prawda? Albo wystarczy popatrzeć na Nailbomb i teksty tego zespołu. Są o tym, co Maxa wkurza. Tytuł point blank mówi wszystko (oznacza on dokładnie bez ogródek, wprost). Zresztą w Sepulturze też porusza parę mocnych tematów (np. w Biotech Is Godzilla czy Dictatorshit). "Nie będziemy nikogo przekonywać i namawiać, żeby myślał tak jak my. Na ziemi panuje nienawiść. Czy mamy zamknąć gęby i udawać, że tego nie widzimy?" mówi. Jeśli chodzi o politykę, to podejście ma takie same jak ja : "Pierdolę wszystkich polityków! Wszystkich!". Szczerość to jest jeszcze jedna cecha, za którą Maxa tak cenię. Kurczę ale świetny jest. Po prostu robi to co Mu się podoba i leje na to, co mówią ludzie. Nie no, oczywiście nie oznacza to, że ma gdzieś swoich fanów. Po prostu pieprzy jak jakieś młotki wygłaszają nieprawdziwe opinie o Soulfly, gadają głupoty. Nie jest też ważne, w jaki sposób określają muzykę tego zespołu. Powiedział, że nikomu nie zabroni nazywać tego "nowoczesnym metalem". Ważne, żeby innym się podobało.


Limp Bizkit to gówno...

Może ktoś się zastanawiał kiedyś jakiej muzyki słucha Max. Najprościej powiedzieć, że przecież to co Mu się podoba, to gra, ale tak naprawdę nie jest zasłuchany tylko w metalu i skaczących z dzidami Indianinach. "Jeśli miałbym być szczery, to pozostaję otwarty na wszystko, co w odpowiedni sposób porusza moją duszę i nie ważne czy jest to rap, hip hop czy dath metal. W pewnej chwili zauważyłem, że mnóstwo świetnej muzyki przechodzi mi obok nosa i postanowiłem zerwać ze sztywnymi regułami. Dzięki takiemu podejściu udało mi się pokonać własne przyzwyczajenia do jednego typu muzyki, a także móc tworzyć coś o wiele bardziej otwartego.". Zresztą powtażał to też gdzieś na promocyjnej płycie albumu Primitive (ale się nią chwalę...), nie słucha tylko jednego rodzaju muzyki i ma nadzieję, że Jego fani będą postępować podobnie. Gdzieś tak po wydaniu pierwszego albumu Soulfly przyznał, że nie słucha już tyle metalu, co kiedyś. Na szczęście gra ciągle ostro.
Ulubione grupy? Na 100% Discharge (punk rock z Finlandii) i Black Sabbath (tych nie znam). Ozzy Osburne był zresztą idolem Maxa. Zaś co się tyczy Discharge to z Soulfly nagrał 2 ich covery - Ain't No Feeble Bastard oraz The Possibility Of Life's Destruction, oba wydane zostały na limitowanej edycji pierwszego albumu. Ponadto czasem można było usłyszeć coś na koncertach, np. Hear Nothing, See Nothing, Say Nothing, też oczywiście Discharge. Black Sabbath - no też powstał cover ich utworu, Symptom Of The Universe, tylko że zagrał go jeszcze z Sepulturą.
Na teledysku do Arise widzimy Maxa w koszulce grupy Kaaos - też jedna z ulubionych, też z Finlandii. Dowodzi to, że nawet wtedy nie byłs krajnym metalowcem i słuchał czasem tego i owego z innych dziedzin.
O współczesnej muzyce metalowej Max wypowiada się w takim oto tonie : "Niektórzy mówią, że dawno stała się za wąska, żeby zmieścić wszystkie gatunki ciężkiego grania.. Tak, myślę, że jest już za bardzo pomieszana. Masz w tej chwili straszną ilość odmian metalu, w zależności od tego, czy zawiera elementy reggae, hiphopu, hard core, techno. Ale etykietki są nieważne - różnorodność sama w sobie jest dobra. To co jest istotne, to muzyka, a ta jest bardzo interesująca, otwarta... ". Zapytany jaką etykietkę przypiąłby takiemu Limp Bizkit odpowiada : "O tak, mam na to etykietkę! To gówno. Limp Bizkit to gówno, syf.". Gówno? Mało powiedziane... No ale nie ważne.
Oprócz wszystkich wymienionych tu grup inspiracją dla Soulfly pozostają także Chico Science oraz nie mające nic wspólneg z metalem, czy nawet rockiem Asian Dub Foundation i Bob Marley.


...a whisky jest zbyt mocne

Czy Max lubi sobie wypić? Takie pytanie zadają mi niektórzy fani. No więc odpowiadam, nie, nie jest nałogowym alkocholikiem... I nie chleje tyle co Lemmy z Motorhead, nie ma zapijaczonego głosu. Sam Max odpowiada : "Tak, lubię alkohol, np. białe wino. Ale nie jestem fanem mocnych drinków - takich jak whisky. Dla mnie są zbyt mocne. ". Jako ciekawostkę można podać, że nagrywając cover wspomnianego Motorheada (Orgasmatron), Max był kompletnie narąbany. Mówi, że pamięta tylko jak śpiewał pierwsze linijki tekstu, potem nic... Jak wstał następnego dnia, okazało się, że wyszło całkiem ładnie.


Sataniści

"Satanizm jest wykorzystywany tylko jako gadżet - po to, żeby zszokować. Prawdziwy, religijny satanista nigdy nie mógłby być metalowcem. Kiedy myślę o satanistach, to przychodzi mi raczej do głowy ktoś taki jak np. Bill Gates, właściciel Microsoftu. Myślę, ze on mógłby być satanistą - ktoś, kto ma taką władzę... To co stoi za satanizmem, to władza, samolubność - 'wszystko tylko dla siebie, pierdolić innych ludzi'. ". No właśnie, a w utworze In Memory Of śpiewa, żeby jebać szatana. Satanistą jest też szef TPSA jakby co.


O Brazylii

"Żyje tu wielu sfrustrowanych ludzi, wściekłych obywateli, wkurwionych tą całą sytuacją. Czasem dochodzę do wniosku, że nie jestem Brazylijczykiem, ale 'człowiekiem znikąd'.". Kiedyś w wywiadzie jakimś mówił, że kocha Brazylię, ale bałby się tam mieszkać na codzień. Ma powody do radości w końcu, że gra poza tym krajem, do najbogatszych on nie należy, a Maxowi się dobrze wiedzie. Osiągnął sukces, ale to nie jest tak, że nie interesuje Go Jego kraj. Ot, wystarczy tylko luknąć na albumy typu Roots i posłuchać berimbau i innych brazylijskich akcentów.


O Polsce

O Polsce Max ma chyba dobre zdanie. Właściwie nie chodzi tu o sam nasz pikny kraj, lecz o publikę. Oto co mówił przed wyruszeniem w trasę : "Już praktycznie jesteśmy na walizkach, bowiem w następnym tygodniu rozpoczynamy trasę po Stanach, a w Europie pojawimy się na przełomie listopada i grudnia. Wtedy też pragnę znów przyjechać do Polski, bowiem jest to jedno z tych miejsc, w których uwielbiam grać. Wizyty w Polsce były dla mnie zawsze czymś bardzo szczególnym, uwielbiam waszą publiczność i mam nadzieję, że w rozkładzie tej trasy znajdzie się i pobyt w Polsce. Niestety nie mam go teraz pod ręką, ale nie wyobrażam sobie, by mogło być inaczej. Musimy u was zagrać, to będzie zaszczyt dla Soulfly!". Niektórzy mogą sobie pomyśleć, że jest to sposób, jakim postępuje np. Majkel Dżakson i wiele innych "gwiazd", tzn. jak jest w Polsce to mówi, że to najbardziej wzruszający kraj, a jak w Bangladeszu to że tak pięknie jak tutaj, to nie ma nigdzie. Max mówi jednak szczerze, o czym pisane było wyżej. W trasie koncertowej nie uwzględniono Polski, co było oczywiście od zespołu niezależne, bowiem to nie oni sobie duktują dokąd mają jechać. Na prośbę managera zespoło o Polskę jednak zachaczono, a managerem jest żona Maxa jak by ktos jeszcze ciągle nie wiedział. Poza tym warto zacytować tutaj Rossa Robinsona, producenta płytowego, do którego sukcesów należy Roots na przykład. Zapytany co wie o Polsce, odpowiada, że... "Wiem, że dużo dobrych grup gra u was i wiem, że nie robią tego za duże pieniądze. Jeżeli chodzi o polskich fanów to muszą być fantastyczni, wiem coś o tym od Maxa Cavalery, który grał u was wielokrotnie.". Fajnie, że lubią u nas grać... A jak grają to możesz sobie poczytać o tutaj klikając wcześniej


Max i Igor

Max kilka już razy w wywiadach mówił o swoim bracie i o tym, jak to jest po Jego odejściu od Sepultury. Gdzieś w necie, chyba na oficjalnej stronie, znalazłem taką wypowiedź z 97 roku, z września konkretnie, czyli niecałe 9 miesięcy po kłótni z grupą słowa te padły : "Nie rozmawialiśmy ze sobą od dawna. W przyszłości znów zamierzamy być przyjaciółmi, On robi swoje i ja swoje. Życzę Mu jak najlepiej. Kocham Go, uwielbiam Go, zawsze będę Go lubił. Życzę im dobrze, mam nadzieję, że powodzi im się dobrze, i mam nadzieję, że dokonuję dobrego wyboru.". Dalej sięgam do swojego magicznego archiwum, ooo, trochę tych wywiadów jest, też wypadałoby coś pocytować. Zaraz po wydaniu pierwszego albumu Soulfly stwierdził, że "Nie widzieliśmy się ani nie rozmawialiśmy ze sobą od chwili rozstania ani z bratem, ani z Paulo i Andreasem.". W innym wywiadzie także krótko odpowiedział na pytanie dotyczące szansy zobaczenia obu braci razem na scenie "Być może kiedyś będziemy współpracować. Obecnie łączy nas szczera przyjaźń. To wszystko.". Dalej, znaczy kilka miesięcy później powiedział : "Kocham Igora i nigdy z Nim nie walczyłem, wbrew temu, co głosi propaganda. Daliśmy sobie więcej przestrzeni. Kocham Go i jestem pewien, że jeszcze będziemy razem.". No i ostatnie, co udało mi się tu wyszukać, to jest z końca 2000 roku : "Dawno nie mieliśmy okazji by poważnie porozmawiać. Chciałbym, byśmy doszli do porozumienia i zostali przyjaciółmi. Teraz On robi swoje, a ja robię swoje i wydaje mi się, że tak jest dla nas obydwu najlepiej. Mam nadzieję, że uda nam się przezwyciężyć wszystkie te straszne sprawy, które nas spotkały.". No i tak właśnie wyglądają wypowiedzi Maxa uporządkowane chronologicznie psze państwa. No i tutaj już ja zakończę jeśli się nie obrazicie.


Cytaty pochodzą z Metal Hammera (w małej części z brytyjskiego), Tylko Rocka oraz www.30ton.com.pl